To moje pierwsze opowiadanie, więc proszę o wyrozumiałość! :)
Park Jimin- Niebezpieczna miłość cz.1
Był pochmurny poniedziałek. Siedziałaś w klasie wyczekując dzwonka. Nauczycielka rozdawała sprawdziany, czyli generalnie same nudy. Podsunęła ci kartkę pod nos i bez komentarza obchodziła kolejne ławki, w poszukiwaniu ofiar, którym wynik testu kompletnie zepsuje humor. Niechętnie zerknęłaś w stronę kartki, -Cudownie- mruknęłaś. Dzwonek rozpędził wszystkie ponure myśli, które nawiedzały cię od samego początku tego beznadziejnego dnia. Ociągając się zaczęłaś pakować swoje rzeczy.
-(t.i)! Gdzie się wybierasz?-Spytała kpiąco nauczycielka.
Ah. No tak. Zapomniałaś że przez ten tydzień odbywasz karę, za różne złośliwości, którymi kiedykolwiek uraczyłaś nauczycieli.. i samą panią dyrektor.
-Twoja dzisiejsza kara będzie polegała na pilnowaniu ucznia- Uniosłaś pytająco brwi. Nauczycielka pośpieszyła ci z wyjaśnieniami.
-Chłopak pisze cztery zaległe sprawdziany.. Nie chce żeby w jakikolwiek sposób sobie pomagał. Jeśli wiesz co mam na myśli- Uśmiechnęła się krzywo- Ja nie mam czasu, więc Ty się tym zajmiesz. Po prostu posiedzisz sobie w klasie i będziesz się w niego wpatrywać- szturchnęła cię łokciem w żebra, z uśmiechem, który nie był odpowiedni dla jej wieku- A słyszałam że dziewczyny naprawdę lubią się w niego wpatrywać- zachichotała a tobie zrobiło sie co najmniej niedobrze.
Godzina 16:50. Weszłaś do klasy, w której miałaś pilnować tego nieszczęsnego ucznia. Bardzo zastanawiało cię kto taki ci się trafił, skoro ma do napisania aż cztery sprawdziany. Gdy tylko go zobaczyłaś, wszystko stało się jasne. W ostatniej ławce rozłożył się ten cały beznadziejny Park Jimin. Jimin był pewnego rodzaju gwiazdą. Był umięśniony,mega przystojny, tajemniczy, śmiały.. ale oczywiście również arogancki i naprawdę średnio przyjacielski. Nie dopuszczał do siebie nikogo spoza swojej bandy (sami popaprańcy). Nie przepadałaś za nim, uważał że jest najlepszy ( co z tego że to prawda, po prostu nie znosiłaś ludzi którzą są tacy nieskromni i pewni swojej pozycji). Przy nim czułaś się jak wiadro pomyj. Jedyną zaletą tego gościa, było to że miał cię gdzieś, zresztą podobnie jak całą szkołę. Nie znał nawet twojego imienia i szczerze powiedziawszy nie byłaś pewna czy wogóle cię kojarzy. Gdy usłyszał że ktoś jest w pomieszczeniu, uniósł oczy znad smartphone'a i zlustrował cię wzrokiem od stóp po samą głowę. Uśmiechnął się złośliwie. Z niewiadomych ci powodów, nagle zrobiło ci się gorąco. Może wszystkiemu winna jest świadomość, że właśnie patrzy na ciebie obiekt westchnień całej szkoły, jeśli nie tylko. Zarumieniłaś się, a on na nieszczęście to zauważył. Gwałtownie wstał i podszedł do do ciebie. Ujął twoją twarz w dłonie i przysunął się potwornie blisko. Za blisko. Zaczęłaś bardzo szybko oddychać, twoje serce przyśpieszyło bicie co najmniej dwukrotnie. On spojrzał w twoje oczy, uśmiechnął się czule.. Po czym odsunął się i wybuchnął głośnym śmiechem.
-Więc na ciebie też tak działam?- nie wiadomo dlaczego, słowo "też" lekko cię zabolało.
Pokręciłaś głową i próbowałaś coś z siebie wykrztusić, ale on ponownie parsknął śmiechem i kręcąc z niedowierzaniem głową wrocił na swoje miejsce, zostawiając cię pod ścianą, osłupiałą, niezdolną do jakiegokolwiek ruchu. Chłopak zajął się swoim telefonem, a ty stałaś pod ścianą z rozdziawionymi ustami. Po kilku dopiero kilku minutach zaczęłaś myśleć racjonalnie na temat tego co się właśnie wydarzyło. Zaskoczenie zastąpiła złość. Zabawił się twoim kosztem. Dobrze wiedział że podobało ci się to co zrobił, dlaczego dałaś się zwieść i nie zdałaś sobie wcześniej sprawy z tego, że przecież nigdy nie zwróciłby uwagi na tak zwyczajną dziewczynę? Poza tym on się z nikim nie liczył. Kpił z najpiękniejszych dziewczyn zabiegających o jego względy. Byłaś zła na siebie, było ci wstyd i poczułaś że szczerze nie znosisz tego typa.
-Słuchaj głupku- Jimin ze znudzeniem podniósł oczy znad telefonu -Jestem tutaj tylko dlatego, że nauczycielka mi kazała. Uwierz mi, że wcale nie rwałam się do pilnowania jakiegoś rozbrykanego maluszka, którego liczba nieobecności, przekracza pewnie liczbę ludności tego świata i pewnie jeszcze siedmiu innych.- Stwierdziłaś cynicznie. Jiminowi zaświeciły się oczy. Widocznie Twoje słowa bardzo mu pochlebiały i miałaś wrażenie że odebrał to dokładnie w ten sam sposób, jakby otrzymał gromkie brawa od pełnej sali.
-Więc ja robię swoje, ty swoje- dodałaś. Chłopak zachichotał. Znaliście się od niecałych dziesięciu minut, a ty już byłaś pewna że tylko to potrafi robić. Czułaś że zaraz uraczy cię jakąś uszczypliwą uwagą, więc podałaś mu kartkę i stanowczo powiedziałaś- Pisz.- Chłopak zrobił zdziwioną minę. Może dlatego że kazałaś jemu, cudownemu Jiminowi coś zrobić, a może dlatego, że nie sądził, iż wogóle do tego dojdzie i zapewne myślał że będziecie sobie gadać cały wieczór. Uśmiechnął się kpiąco, ale posłusznie zabrał się za sprawdzian. Wróciłaś za biurko, wyłożyłaś na nie nogi i zaczęłaś z zaciekawieniem przyglądać się chłopcu. Wyglądał na naprawdę przejętego i skupionego. Wpatrywałaś się w niego ponad pół godziny, jednak dopiero po jakimś czasie zauważyłaś że chłopak również wpatruje się w ciebie. Zażenowana opuściłaś wzrok i zaczęłaś odruchowo szukać czegoś w swojej torbie. Nadal czułaś na sobie jego spojrzenie, i choć przysięgłaś sobie że będziesz panować nad swoimi reakcjami, momentalnie zrobiło ci się gorąco. Dyskretnie spojarzałaś na Jimina. Rzeczywiście, chłopak wydawał się być w ciebie wręcz wpatrzony. Na jego twarzy nie było nawet cienia kpiny. Ta sytuacja była bardzo niezręczna i chyba zdał sobie z tego sprawę. Poczuł że jego reputacja legnie w gruzach, jeśli szybko czegoś nie zrobi.
-Nie widzisz, że czekam aż podasz mi odpowiedzi idiotko?!- Parsknął zirytowany. Zmrużyłaś oczy i zdjęłaś nogi z biurka. Każdy kto cię znał, wiedział, że jest to nic innego, jak chwila przed wybuchem. W takiej sytuacji twoi znajomi hołdowali zasadzie "Ugłaskaj albo wiej". Jednak co Park mógł o tym wiedzieć. Co jak co, ale ten drań nie będzie cię obrażał. Pomimo tego że byłaś wściekła, coś cię trzymało i nie pozwoliło wyrzucić z siebie wszystkiego co miałaś w tym momencie do powiedzenia temu gówniarzowi. Uraczyłaś go więc zwykłym:
-Porąbało cię do reszty, dupku?!- tylko zaśmiał się głośno.
-Jesteś bardzo odważna- stwierdził jadowicie- Podejdź tu i uderz mnie w twarz.
Uśmiechnęłaś się po szelmowsku. W normalnej sytuacji raczej byś tego nie zrobiła. Zwykle również nie jesteś taka śmiała. Ale w tym momencie, jego słowa były dla ciebie niemal rozkazem. Marzyłaś by to zrobić, od momentu gdy weszłaś do klasy. Z drugiej strony, nie byłaś taka. Nigdy nie uderzyłabyś kogoś w twarz, nawet jeśli by o to poprosił. Jednak ten chłopak zabawił się twoim kosztem. Wstałaś i z wielką, przesadzoną gracją szłaś pomiędzy ławkami, z każdym krokiem zbliżając się do swojej ofiary. Im bliżej Jimina byłaś, tym bardziej zmieniała się twoja wizja tego co zamierzasz mu zrobić. W pewnym momencie wbiłaś w wzrok w jego różowe, delikatne usta. Tak bardzo zapragnęłaś go pocałować. Skarciłaś się w głowie za tą myśl. Gdy stanęłaś przed chłopcem, ten przechylił z zaciekawieniem głowę i seksownie rozchylił usta. Ten widok zaparł ci dech w piersiach. Chłpak zdecydowanie został przez naturę bardzo hojnie obdarzony urodą, to wiedziałaś już wcześniej. Jednak teraz wyglądał jak bóg, a jego sylwetka tak bardzo kontrastowała ze zwyczajnym otoczniem i tłem które stanowiła pusta, skromnie urządzona klasa. Uniosłaś dłoń z zamiarem uderzenia go. Zmarszczyłaś czoło i zagryzłaś wargę. W ostanim momencie zmieniłaś zdanie. Namiętnie wpiłaś się w jego usta.
KONIEC CZĘŚĆI PIERWSZEJ
Wow 💖
OdpowiedzUsuńOj cudowne ☻
OdpowiedzUsuńczy mogę zaprosić Cię do siebie? - opowiadaniahiroe.blogspot.com/ 8)
Łał !
OdpowiedzUsuńKiedy next?!?